Ja i Vin byliśmy w oddzielnych biurach, więc ledwo wiedzieliśmy się przez
-Vin! VINCENT! - i znów zemdlałam.
***
Obudziłam się w szpitalu. Nie wiedziałam co się stało, nic nie pamiętałam. Zobaczyłam na końcu sali Vina i moją przyjaciółkę Laurę rozmawiających z lekarzami. Laura powiedziała coś do Vincenta, a ten wyszedł. Podeszła do mnie...
Dobrze się czujesz? Może ci coś kupić do jedzenia? -zapytała mnie Laura.
- Już trochę lepiej. Nie musisz mi nic kupować, dzięki. -odpowiedziałam.
- Co się stało? -znów mnie zapytała.
-Mały wypadek w pracy...
-Mały?! Dziewczyno to miałaś operację ręki!
-Gdy wyzdrowieje wszystko Ci wyjaśnię, ok?
-Normalnie bym nie ustąpiła, ale ok. -powiedziała.
-Mogłabyś zawołać Vincenta? No wiesz... tego w fioletowej koszuli.
-Jasne. Już i tak muszę iść. Na razie! Jutro przyjdę. -pożegnała się Laura.
Poczekałam chwilę i przyszedł Vincent.
-C-cześć - przywitałam się.
-Cześć - odpowiedział.
-Przepraszam... -zaczął.
-To nie twoja wina! Mogłeś nie usłyszeć... -przerwałam mu wpół zdania.
Vin nie odpowiedział. Dopiero za chwilę powiedział.
-Lekarz mówił że jeśli nie będzie infekcji ran wyjdziesz za tydzień. - potrzebujemy więc na ten czas dwóch pracowników... Mike wyjechał w ważnej sprawie na drugi koniec kraju... ja nie dam rady sam. Hej! Może twoja przyjaciółka zgodzi się pracować?
-Zapytam ją jutro, choć wątpię czy będzie chciała tam pracować. -odpowiedziałam zakłopotana.
-Poczekaj chwilę, szef dzwoni. -powiedział i wyszedł na korytarz.
Po mniej więcej 15 minutach Vin przyszedł znów do sali.
-Dzwonił szef i... zgłosił się jeden typek do pracy, prawdopodobnie zostanie na stałe. Pracował dwa lata temu w Freddy Fazbear's Pizza i zna się na animatronikach. Pomyśleliśmy że będzie z tobą w biurze. Chciałabyś mieć kogoś do pomocy? -zapytał.
-Jasne. Przydałby się ktoś...
Dobra muszę lecieć. Do zobaczenia! -pożegnał się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz