Za godzinę wszyscy spotkaliśmy się w kawiarni. Byli Mike, Laura, Jeremy i ja.
-No to powie mi ktoś wreszcie o co chodzi? -zapytałam spoglądając na pobladłą twarz Jeremy'iego.
-Eee, dom w którym mieszkał Jeremy... spłonął. -powiedział cicho Mike.
-Jak to "spłonął"? - zapytałam zszokowana.
-No i... nie mam gdzie mieszkać -powiedział Jeremy.
Rozmawialiśmy wcześniej z Laurą i powiedziała że masz całkiem duże mieszkanie...
-T-to prawda... -odpowiedziałam już trochę spokojniej- mam oddzielny pokój z łóżkiem więc...
-Oczywiście możesz się nie zgodzić... -dodał Jeremy.
Nie, nie, zgadzam się. Niech to będzie zapłata za podwiezienie do szpitala. -odpowiedziałam lekko uśmiechając się. Nie wiedziałam czy się śmiać, czy płakać...
Pożegnaliśmy się i pojechałam z Jeremy'm do "jego" nowego domu.
-Naprawdę nie wiem jak ci dziękować! -powiedział i przytulił mnie.
-Dokładnie to jestem Jeremy Fitzgerald i mam 19 lat. -przedstawił się.
Uśmiechnęłam się.
-Chcesz coś do picia? -zapytałam.
-Nie dzięki. -odpowiedział.
Pokazałam mu resztę domu i jego pokój.
-Może chciałbyś żeby ktoś zastąpił cię w pracy? -zaproponowałam - Laura może wziąć nocną zmianę.
-Nie, nie. -odpowiedział szybko.
-Na pewno?
-Na pewno.
-Dobra, ja idę spać. Jakbyś coś chciał to mnie obudź. -powiedziałam.
-Ok, jeszcze raz dzięki -podziękował.
***
Obudziłam się o 20 *jak zwykle*... ogarnęłam się i poszłam z Jeremy'm do pizzerii. *mieliśmy wspólną zmianę.* O 12 od razu przyszła Chica, ale zdążyłam zamknąć drzwi.
Ciągle przychodziły animatroniki. O 4 przyszedł nawet Springtrap... o 5.40 skończyła się energia.
-Pobiegnij do generatora! -powiedział do mnie Jeremy ze strachem w oczach.
Kiwnęłam głową i wybiegłam z biura w stronę piwnicy. Przy pokoju zabaw zauważyłam Marionetkę *od dziś nazywam ją Pulpet*, która ruszyła za mną swoimi kościstymi odnóżami...
-Wal się tępa dzido! -warknęłam do Pulpeta na całą pizzerię.
Wreszcie dobiegłam do piwnicy i włączyłam prąd. Niestety... Marionetka stała już w wejściu. Przebiegłam jej pod nogami i ruszyłam do biura *brawo ja*.
-Dzięki -powiedział Jeremy.
Kiwnęłam tylko głową i usiadłam do kamer.
-Nakręć pozytywkę. -powiedziałam do Jeremy'iego.
Kiwnął głową i zrobił co powiedziałam. O 5.58 do biura wbiegła Chica i zaczęła się drzeć:
-PIZZA!! PIZZA!!
-Zamknij się okej? -wrzasnęłam na tą tępą kurę...
I wybiła 6.00. Po dziesięciu minutach byliśmy już w domu.
-Dostałam od znajomych zaproszenie na imprezę... -zaczęłam- nie chciałbyś może iść ze mną? Jutro mamy wolne więc...
-No nie wiem... -powiedział Jeremy.
-Będzie Mike...
-No dobra. Kiedy? -zapytał.
-Dziś o 22. -odpowiedziałam.
Jeremy przytaknął i poszedł do swojego pokoju. Też poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.
O 20 ubrałam się w sukienkę i zaczęłam szukać szpilek o tym samym kolorze co sukienka. Nie było to zbyt łatwe ale w końcu znalazłam. Była już 21 *ile czasu ja tego szukałam?*. Zaczęłam robić makijaż. *Nie martw się, nie było to mnóstwo tapety. Tylko rzęsy, szminka i cienie.*
Dopiero o 21.40 Jeremy wyszedł ze swojego pokoju. Ubrał się w niebieską koszulę w kratę i czarne spodnie. *zawsze to ubiera.*
-Woow. -powiedział patrząc na mnie. *Zapomniałam że widział mnie tylko w wersji "Bandaże, czapka i kitka.* O 22 przyszedliśmy do klubu w którym trwała już impreza. Mike był już na miejscu. Usiedliśmy przy barze.
-Trzy drinki. -powiedział Mike.
-Może coś innego dla pani? -zwrócił się do mnie barman.
-Nie, dzięki. -odpowiedziałam.
Wypiłam kilka drinków, a dalej to już powiem w streszczeniu: poszliśmy potańczyć, pogadałam ze znajomą i później już rzeczy które Cię nie interesują.
***
Obudziłam się u mnie w domu, lekko bolała mnie głowa. *kurna...* Poszłam do salonu, gdzie spał Jeremy. *Spał na podłodze. Buhaha* Usiadłam na fotelu próbując przypomnieć sobie co stało się wczorajszej nocy, ale za Chiny nie mogłam. Chwilę później obudził się Jeremy.
-Cześć. -powiedziałam z dziwnym uśmiechem.
-Sześć -odpowiedział i od razu wstał. (tłumaczenie: Cześć.) -A nie chciałem iść na tą impreze... nie chciałem...
-Trzeba było nie iść. -powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Wiesz że się całowaliśmy? -zapytał Jeremy.
-Weź... nie pierdziel mi tu głupot tylko lepiej idź spać. -odpowiedziałam.
Twój styl pisania bardzo przypomina styl opowiadań na samequizy. To bardzo pomaga, wczuć się w ciebie i lepiej zrozumieć daną sytuacje. Cieszę się, że rozwijasz swój talent poprzez tego bloga. Bardzo mi się spodobała ta historia. Wkurzyłam się tylko, jak wyzywałaś maronetkę, bo to moja przyjaciółka, ale po za tym na prawdę świetne. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Mam nadzieję, że będziesz kontynuować serię. Ja sama mam kilka niepublicznych serii, niektóre nawet związane ze fnafem. Czyli czekam na rozdział 7!
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna czy dziękować, bo opowiadanie powstało na początku czerwca 2015 i mój styl uległ ogromnej zmianie. Opublikowanych rozdziałów jest osiem, powstało dwanaście, z czego cztery zaginęły. Nie będę go raczej kontynuować. Rozpoczęłam poprawę rozdziałów, ale nie chcę jej tutaj publikować, więc jeśli chciałabyś przeczytać poprawione opowiadanie - możesz napisać w wiadomości prywatnej na Wattpadzie(natrixoo) lub innych social mediach gdzie nazwa powinna być taka sama. Przepraszam za odpisanie po kilku miesiącach, lecz niestety nie odwiedzam tej strony już tak często.
UsuńCześć kuzynko
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń